Jeśli ktoś potrafi sobie wyobrazić piękny, drewniany pawilon letni z widocznymi śladami fascynacji wschodem, a do tego osadzi tą altanę na zboczu autentycznej winnicy uzyska właśnie to coś. W cieplejsze wieczory odbywają się tutaj co jakiś czas milongi, na które każdy może przyjść i spróbować swoich tanecznych umiejętności lub po prostu poobserwować innych. Nie dość, że widoki piękne, bo winnica jak to zazwyczaj bywa wznosi się ponad Pragą, to jeszcze można napić się pysznego i niedrogiego wina.
W ciągu dnia w parku (Gröbovka to nazwa byłej prywatnej posiadłości Moritza Gröbe - czeskiego fabrykanta, który zbudował swoją posiadłość na miejscu starej, królewskiej winnicy) można się natknąć na inne ciekawe akcje. Kiedyś postanowiłam zrobić sobie jesienny piknik i w spokoju poczytać książkę leżąc na trawię. Kiedy dotarłam na miejsce okazało się, że odbywa się właśnie doroczny festwial burčaka, czyli młodego wina, no i oczywiście o spokojnej lekturze mogłam zapomnieć. Za to burčak był wyśmienity, co jest raczej rzadkością w stołecznym mieście Republiki Czeskiej, ponieważ trunek ten przygotowuje się na Morawach.
Jednym słowem, jeśli ktoś odczuwa potrzebę romantyczności w środkowoeuropejskiej stolicy miłości musi wieczorową porą udać się do altany. Dokładnego adresu nie podaję, zdesperowani na pewno ją odnajdą, a ci którzy będę mniej cierpliwi przynajmniej utwierdzą mnie w przekonaniu, że to miejsce może pozostać choć trochę moje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz