Tak naprawdę zdecydowanie bardziej oszukują cudzoziemców knajpy śródmiejskie, w których rachunki mogą mieć niewiele wspólnego z tym, co mieliśmy na talerzu, a za atmosferę "prawdziwie szwejkowskiej hospody" trzeba sporo zapłacić. W tych prawdziwych, nieco brudnawych i bardzo zadymionych hospódkach nikt nie będzie zawracał sobie głowy jakimś obcym.
A więc są takie miejsca w Pradze, gdzie czeski usłyszy się rzadko. Jeśli jednak ktoś ma potrzebę zagłębić się w lokalne klimaty, najlepiej mieć oczy szeroko otwarte. Wtedy nowe słówka pojawią się same i do tego od razu w wersji obrazkowej. Nie wiem czemu samochody dostawcze pewnej firmy zaopatrujące sklepy mięsne są przyozdobione rysunkami zwierząt, które można potem zakupić w kawałkach. Żeby sprawę dodatkowo ułatwić każda taka część jest dokładnie oznaczona i podpisana. Dzięki temu nikt się już nie pomyli, jeśli chce kolinko to nie poprosi przez przypadek o bok. Nie wiem co prawda, który sklep jest na tyle odważny, aby prezentować klientom wyłożoną na ladzie hlavę s lalokem. No ale w końcu świnia musi być cała, nie namalują przecież jej bez głowy.
Podobny typ reklamy znalazłam też w sklepie dla motocyklistów. Nie wiem o co chodziło pomysłodawcy, trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś chce kupić kask, a zamiast tego dostaje rękawice i nie zauważa różnicy. Karkówkę i schab łatwiej pomylić.